20 lipca 2017

MySecret Metaliczne Cienie Glam&Shine



W dzisiejszym poście chciałabym wam polecić jedne z najlepszych metalicznych cieni, jakie do tej pory miałam okazje przetestować a w szczególności mam tu na myśli te z niższej polki cenowej.
Jeżeli szukacie cieni o wysokiej jakości i o niskiej cenie to z pewnością jest, to post dla was zostańcie ze mną i czytajcie, dalej a same się przekonacie.


Mam wam do pokazania piec różnych odcieni. Każdy z nich tworzy piękną metaliczną poświatę, która nadaje powiece wygląd miliona dolarów !
Aktualnie kolekcja została wypuszczona w 6 kolorach ja wybrałam wszystkie prócz odcienia zielono-limonkowego, który po prostu nie wpadł mi w oko.
Muszę przyznać, że te cienie kupowałam dosłownie codziennie przez okres pięciu dni, a to dlatego że na początku skusiłam się tylko na jeden na przetestowanie tak mnie zachwycił, że poleciałam po drugi by sprawdzić, czy będzie tak samo świetny jakościowo. Okazało się, że tak, znów poleciałam po kolejny, ale nie było odcieni i tak wyszło, że obskoczyłam wszystkie drogerie natury w moim mieście i upolowałam te cudeńka.
Testuje je od maja, choć już od pierwszego dnia miałam wyrobiona opinie, która przez ten cały okres czasu kompletnie się nie zmieniła co tu mówić?
CIENIE SA BOSKIE !



Cienie są mega na pigmentowane wystarczy delikatnie przycisnąć palec bez pocierania i efekt widzicie na zdjęciu poniżej. Przepięknie prezentują się na powiece uwielbiam je nakładać na całą ruchomą część lub w załamaniach lecz to zależy od koloru, jak i typu makijażu, który wykonuje. Można nimi wykonać makijaż codzienny jak i wieczorowy.

Każdy z cieni znajduje się w małym plastikowym pudełeczku niestety dwa z moich cieni już się posypały, ale to z mojej własnej głupoty trzymania ich na spodzie dużej wypchanej po brzegi kosmetyczce rzucanej po wszystkich kątach w całym domu -.- zostawmy to bez komentarza !



Wracając do samych cieni to są one puszyste powiedziałabym, że kemowe w dotyku bardzo przyjemne. Fajnie się nimi pracuje, blenduje i można budować kolor.
Delikatnie się osypują, ale to tylko jeżeli nabierzemy dużo produktu wystarczy po trochę dokładać i tego problemu nie będzie, aczkolwiek mi to i tak nie przeszkadza, ponieważ ja zazwyczaj najpierw maluje oczy, a potem twarz i wtedy wszystko mogę sobie strzepać nie naruszając makijażu twarzy.
Muszę zaznaczyć, że są to cienie dobrze trzymające się powieki mimo braku bazy pod nie spokojnie trzymają się cały dzień. Wiadome czasami w niektórych miejscach lub gdy jest gorąco i latam cały dzień lekko się ścierają, choć mimo tego dalej są widoczne równomiernie na powiece tylko nie aż tak intensywnie, lecz to raczej normalne w cieniach nawet za 50 zł dlatego nie ma co narzekać. Najważniejsze, nie wchodzą w załamania nie rollują nie rozmazują się, zostają na swoim miejscu.


Muszę wam zdradzić, że te cienie w połączeniu z duralinem od Inglota tworzą taki efekt, że jest to nie dopisania, jest to tak piękny i mocny kolor dziewczyny lećcie do sklepów i próbujcie wtedy zrozumiecie co mam na myśli, bo nie da się tego opisać !!!

Dodam jeszcze, że cienie są tak jakby 'mokre' dlatego fajnie się je nakłada palcem dla mocniejszego efektu, aczkolwiek ja również nakładam zwykłym płaskim tanim pędzelkiem z firmy Revolution i efekt także jest dobry to już musicie same wypróbować co wam bardziej odpowiada.

Koszt jednego cienia to 12 zł

Odcienie od lewej :

nr7 - Ciepły zloty odcień - KLIK
nr6 - Określiłabym to kolorem Rose Gold czyli różowe złoto - KLIK
nr8 - Odcień jasnego różu wymieszanego z srebrnym - (wyprzedany na stronie)
nr9 - Pudrowy cielisty odcień - KLIK
nr11 - Piękny kobaltowy odcień - KLIK


Mam nadzieje że post wam się spodobał i do zobaczenia w komentarzach. :*